Metafory i Przypowieści

Wielki dar

Wielki dar
Żył kiedyś wielki wojownik. Choć w nieco podeszłym wieku, wciąż był w stanie pokonać każdego przeciwnika. Jego dobre imię rozeszło się daleko po całym kraju i wielu uczniów przybyło, by u niego się uczyć. – Pewnego dnia przybył do wioski młody wojownik o złej sławie. Był zdecydowany zostać pierwszym, który pokonał wielkiego mistrza. Wraz ze swą siłą miał niezwykłą umiejętność wykrywania i wykorzystywania każdej słabości swego oponenta. Czekał, aż zrobi pierwszy ruch, w ten sposób ujawniając swoją słabość, po czym uderzał z bezlitosną siłą i błyskawiczną szybkością. Nikt nigdy nie wytrwał z nim w pojedynku dłużej niż poza ten pierwszy ruch. – Wbrew radom swych zatroskanych Czytaj dalej

 

Przypowieść Sokratesa

Przypowieść Sokratesa
Któregoś dnia zjawił się u Sokratesa pewien człowiek i chciał się z nim podzielić wiadomością.
– Posłuchaj Sokratesie, koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel.
– Od razu ci przerwę – powiedział mu Sokrates – i zapytam, czy pomyślałeś o tym, żeby przesiać to, co masz mi do powiedzenia, przez trzy sita?
A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił:
– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. – Pierwsze sito to sito prawdy. – Czy sprawdziłeś, że to, co masz mi do powiedzenia, jest doskonale zgodne z prawdą? – – Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, Czytaj dalej

 

Cztery świece

Cztery świece
Cztery świece, płonąc, spalały się powoli… – Panowała całkowita cisza tak, że można było usłyszeć jak rozmawiają ze sobą. – Pierwsza mówiła: JA SYMBOLIZUJĘ POKÓJ…
… ale ludzie nie potrafią sprawić, by zapanował pokój:
właściwie myślę, że nie pozostaje mi nic innego do zrobienia jak zgasnąć! – Tak też czyni, powolutku, spokojnie świeca gaśnie zupełnie. – Druga mówi: JA JESTEM WIARĄ…
… Niestety jestem całkowicie bezużyteczna.
Ludzie nie chcą wiedzieć o mnie i dlatego nie ma sensu bym pozostawała zapalona. – Ledwie skończyła mówić, delikatny wietrzyk powiał i zgasił świecę. – Bardzo smutno, trzecia świeca dodaje: JA JESTEM MIŁOŚĆ…
… Nie mam już dłużej siły, by płonąć. Ludzie nie doceniają mnie i nie rozumieją jak jestem ważna. Oni nienawidzą, są obojętni, i co gorsza wobec tych, którzy ich kochają najbardziej, nawet własne rodziny. – I bez czekania na inne, świeca gaśnie. – W tym momencie…
Nieoczekiwanie wchodzi do pokoju małe dziecko i widzi trzy świece zgaszone.
Przelękniony prawie całkowitą ciemnością, krzyczy: CO ROBICIE! MUSICIE POZOSTAĆ ZAPALONE, JA BOJĘ SIĘ CIEMNOŚCI!”
I mówiąc to wybuchło płaczem. – Czwarta świeca z zatroskaniem mówi: NIE BÓJ SIĘ, NIE PŁACZ:
DOPÓKI JA JESTEM ZAPALONA, MOŻEMY ZAWSZE ROZPALIĆ NA NOWO TRZY POZOSTAŁE ŚWIECE: – Ja jestem – NADZIEJA – Z oczami błyszczącymi i spuchniętymi od łez, dziecko bierze świecę symbolizującą nadzieję i zapala zgaszone świece. – ZRÓBMY WSZYSTKO, BY NIGDY NIE ZAGASŁA W NASZYCH SERCACH NADZIEJA….
….i żeby każdy z nas mógł być zaczynem dobra i tak jak to dziecko,
byśmy potrafili w każdym momencie rozpalić na nowo naszą nadzieją, – Wiarę, Pokój i Miłość!!!

 

Pęknięty dzban

Pewien nosiwoda w Indiach miał dwa ogromne dzbany, w których codziennie przynosił wodę ze strumienia do domu swojego pana. Jeden z dzbanów docierał pełny, zaś drugi miał pęknięcie i udawało się donieść tylko połowę jego pojemności. – I tak przez dwa lata nosiwoda przynosił jedynie półtora dzbana wody do domu swego pana. Oczywiście doskonały dzban był bardzo dumny ze swoich osiągnięć, z tego, że tak dobrze wykonuje swoje zadanie. Ale biedny pęknięty dzban był pełen wstydu w związku ze swą wadą i smucił się tym, że jest w stanie wykonać tylko połowę tego, do czego został stworzony.
– Po dwóch latach swych klęsk, dzban pewnego dnia nad strumieniem przemówił do nosiwody.
– Wstyd mi bardzo i chcę cię przeprosić.
– Za co – spytał zdziwiony nosiwoda.
– Przez ostanie dwa lata byłem w stanie wykonać tylko połowę mojego zadania. Przez pęknięcie na mojej powierzchni woda wyciekała przez całą drogę do domu twojego pana. Moja wada sprawiła, że część twojej pracy idzie na marne. – odparł dzban.
– Gdy będziemy teraz wracać do domu, proszę cię byś się przyglądał dokładnie naszej drodze. – poprosił nosiwoda czując współczucie dla biednego dzbana.
– W drodze powrotnej dzban zauważył, że wzdłuż ścieżki, którą pokonywali każdego dnia, rosną przepiękne kwiaty. To go trochę rozweseliło, jednak w domu znów poczuł się bardzo źle i zaczął przepraszać nosiwodę. Ten powiedział:
– Czy zauważyłeś, że kwiaty rosną tylko po twojej stronie ścieżki? Jest tak dlatego, że wiedziałem o twojej wadzie i wykorzystałem ją. Zasiałem kwiaty po twojej stronie dróżki, a ty codziennie je podlewałeś wyciekającą wodą. Przez dwa lata mogłem zbierać przepiękne kwiaty i stawiać je na stole mojego pana. Bez ciebie nie byłoby tyle piękna w jego domu.

 

Zaufaj sobie

Na dnie pewnej rzeki mieszkały przeróżne stworzenia. Każde z nich w inny sposób trzymało się kamieni lub roślinności, od urodzenia nauczone były opierać się mocnemu prądowi. Pewnego razu jedno z nich zakrzyknęło:
Ufam, że prąd wie dokąd podąża. Przestanę się trzymać i dam się mu ponieść. Trzymając się umrę z nudów.”
Reszta stworzeń zaczęła je wyśmiewać:
Zginiesz marnie, głupcze! Jak tylko przestaniesz się trzymać, prąd, w który tak wierzysz, rozbije cię o najbliższy kamień. To właśnie, a nie nuda, zabije cię.”
Mimo wszystko, śmiałek wziął głęboki oddech i puścił uchwyt. Prąd cisnął nim silnie o najbliższy kamień i dość mocno potłukł. Minęło trochę czasu, on nadal nie chciał się niczego łapać, a prąd delikatnie podniósł go z dna i poniósł w dół rzeki.
W dole rzeki, napotkał istoty, którym był obcy. Zakrzyknęły one:
To cud! Stworzenie takie jak my, a potrafi latać! Zobaczcie Mesjasza, przybył by nas wszystkich zbawić!”
A ten, którego przyniósł prąd powiedział:
Nie jestem Mesjaszem bardziej niż wy sami. Rzeka chce nas wszystkich ponieść wolno, wystarczy, że puścimy. Nasza prawdziwa praca, to ta podróż, ta przygoda. – Jednak oni nadal krzyczeli „Zbawiciel!”, trzymając się skał i tworząc legendy o Zbawcy.

 

Zaraz na początku życia

Zaraz na początku życia ktoś powinien nam
powiedzieć, że umieramy. Może wtedy żylibyśmy
pełnią życia w każdej minucie każdego dnia.
Działaj! Kiedy poczujesz, że chcesz coś zrobić,
rób to od razu, teraz!
Dni, które przyjdą, są policzone.
– Michael Landon

 
Page 3 of 4