Dawno, dawno temu

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyła piękna królewna.
Królewna ta była bardzo piękna, uwodzicielska ale zarazem bardzo niedostępną i ciężką do rozgryzienia w zachowaniu Kobietą. Nie była łatwą osobowością. Wielu próbowało ją rozgryźć ale niestety w każdej sytuacji finał był podobny. Ogólna konfuzja i zniechęcenie zmęczeniem swojej silnej motywacji w próbie poznania i przeniknięcia osoby królewny.

Lecz razu pewnego krainą którą zamieszkiwała królewna, przejeżdżał urodziwy młodzieniec o nienagannych manierach. Miał tylko jedną wadę. Zawsze starał się zauważać i mówić prawdę którą czuł lub widział. Oczywiście gdy się mylił podejmował szczerą, choć nie zawsze doskonałą dyskusję. To jednak stawiało go na ogół i tak w niezbyt dobrym świetle gdziekolwiek by się nie pojawił. Raz nawet wyrzucono go z pewnego lokalu bo otwarcie mówił co mu się nie podoba. Powiedział miejscowej królewnie że jest bardzo brzydka, a To rozwścieczyło na tyle Króla tego rejonu że nie dosyć że kazał mu opuścić krainę, wysłał po tajniacku ludzi aby się go pozbyli. Prawda nie zawsze popłaca?

No i uciekając przed gniewem króla przybył do zamku gdzie urzędowała Piękna Królewna. Od razu tą piękność zauważył i szczerze wyraził prawdę jaką czuł. To zjednało mu wiele osób. Jednak nie dawała mu spokoju pewna niedostępność Królewny. Nie wiedział o co chodzi. Dlaczego królewna taka jest? Czy jest to jej cechą charakteru czy może on czegoś nie rozumie? To nie dawało mu spokoju, ponieważ nie mógł określić prawdy wynikającej z tego zjawiska, jakie prezentowała owa piękność.

Jednak gdy męczył z tym problemem próbując nieraz zagadać do królewny coś przykuło jego uwagę. Królewna ciągle używała słowa „może” Zbyt często aby to było naturalne. Dlaczego tak się działo? Może jego odczucia były nienaturalne a używanie przez Królewnę słowa „może” wynikało może z jakiejś innej, nieznanej mu przyczyny? Jednak nie poddawał się i nadal rozmyślał, testował wszelkie znane mu sposoby, techniki ale niewiedza zamiast się pomniejszać, powiększała się.
Zawsze gdy doszedł do jakiegoś „wniosku” okazywało się że albo przyjął błędne założenie albo wyciągnął błędny wniosek który Piękna Królewna zbywała „innym może” ujętym w innym kontekście i czasie.

To doprowadziło szczerego młodzieńca do apogeum wściekłości i irytacji. Zwątpił nawet w samą idee mówienia i poznawania prawdy oraz bycia szczerym w każdej sytuacji. Królewna była nieprzedarta i nieprzenikniona. Wydawało się nawet że postawa ta, nadawała jej animuszu i sprawiało jej szczerą przyjemność. To jeszcze bardziej pogrążało szczerego młodzieńca, ponieważ emocji tych Królewna w ogóle nie ukrywała. Wręcz przeciwnie. Epatowała nimi najsilniej jak mogła.

Młodzieniec widząc że nie ma szans po roku nieudanych i bezskutecznych prób rozszyfrowania Pięknej Królewny zwyczajnie się poddał i zaczął się zbierać do opuszczenia zamku i pięknej królewny narażając się na złapanie przez najemników króla któremu wcześniej się naraził.
Jednak sytuacja ta, dała mu więcej sił w akceptowaniu tego co poznać nie może.

Po sporym jednak czasie Nasz młodzieniec zdążył zapomnieć o swojej porażce którą jakoś sobie wytłumaczył sam przed sobą. Zracjonalizował.
Pewnego razu, myśląc że dopadli go ludzie króla z którym miał wcześniej na pieńku, zaczął w panice uciekać. Jednak konie tych ludzi były szybsze i go dopadli. Jakie było zdziwienie młodzieńca że ludźmi tymi nie byli ludzie króla z którym zadarł, lecz ludzie wysłani przez Królewnę. Okazało się że królewnie tylko on przypadł do gustu ze wszystkim nieszczęśników.

Podczas spotkania z królewną okazało się że królewna była po już kursie NLP dzięki któremu mogła dobrać partnera wedle ściśle określonego planu działania, którego częścią było stworzenie pewnego modelu Niepewności.
Celem jednak było dobranie partnera spośród wielu. Tylko on się okazał najbardziej szczerym i zawziętym osobnikiem. Jednak czas zrobił swoje i młodzieniec zapomniał o Królewnie, dlatego królewna musiała odnaleźć szczerego młodzieńca.

Wniosek z tej bajki moi drodzy płynie taki że warto być szczerym ale czasem nie za szczerym i aby czasami nie należy przeceniać własnej szczerości a pozwolić niektórym sprawom potoczyć się ich własnym biegiem. Kto wie co przyniesie Los. Wielu rzeczy nie wiemy i wiedzieć nie będziemy ale nie warto się zniechęcać i szukać dalej.
Może czasem zapomnieć o niektórych sprawach aby coś lub ktoś, kogo lub co nie mogliśmy zdobyć własnym wysiłkiem przypomniało się samo w swoim czasie.
To daje bardzo silne poczucie spójności w życiu i akceptacji wielu spraw, dzięki którym możemy się rozwijać w naturalnym dla Nas tempie.