Metafory i Przypowieści

Mądrości XXI wieku

Pewien człowiek chciał nauczyć się mądrości życia. Postanowił wziąć urlop i wybrać się w długą podroż do mędrca, o którym słyszał, że zna tajemnicę mądrości życia. Człowiek pokonał wiele trudów podroży, pokonał, jeziora, lasy, góry, by dotrzeć do mędrca. Gdy w końcu go spotkał, zapytał: „Jak mam żyć, by osiągnąć spokój i radość z mojego życia?”. Mędrzec odpowiedział: „To proste; jak siedzisz, to siedź, jak stoisz, to stój, a jak idziesz, to idź”.
Młody człowiek był bardzo zdziwiony: „Ale przecież to banalne! Każdy tak robi. To po to odbyłem tak długą podróż, by dowiedzieć się takiej oczywistości?!”.
Mędrzec spojrzał z uśmiechem i odpowiedział: „Nie, wy, ludzie XXI wieku, jak siedzicie, to już wstaliście, jak stoicie, to już idziecie, a jak idziecie, to już doszliście…”

 

Przypowieść o kwiatach

Dawno temu do królewskiego pałacu przybył człowiek z dwoma pięknymi bukietami kwiatów. Wielu mędrców i urzędników przebywało na królewskim dworze. Człowiek powiedział do króla, „Wasza wysokość, te dwa bukiety, pomimo, że wyglądają podobnie, nie są takie same; jeden jest z prawdziwych kwiatów, a drugi jest ze sztucznych. Czy ktoś tutaj może odróżnić, który jest prawdziwy, a który sztuczny? – Wszyscy obecni sądzili, że było to proste pytanie. Uważali, że na pewno, gdy dotkną kwiatów, będą wiedzieli, który jest prawdziwy, a który sztuczny. Wszyscy podeszli, aby popatrzeć na bukiety, dotykali ich, czuli ich woń, ale nie potrafili odróżnić prawdziwego od Czytaj dalej

 

Filozof

Był kiedyś filozof, który za dnia chodził z palącą się latarnią w ręku. Pewnego dnia przybył do wioski, w której nie było prądu. Kiedy szedł przez nią z lampą w ręku, ktoś powiedział, „Proszę pana, jest dzień, słońce świeci, dlaczego chodzi pan z zapaloną lampą w ręku? – Filozof odpowiedział: „Szukam człowieka. – – „Co? Szukasz człowieka? – zapytał mieszkaniec wioski. – Filozof powtórzył „Tak, szukam człowieka. Kim jesteś? – – „Jestem lekarzem, – odpowiedział wieśniak. Rozumiem; Jesteś lekarzem, nie człowiekiem, – zauważył filozof. – Zaczął pytać innych mieszkańców, „Kim jesteś? Czytaj dalej

 

Łódki

Kapłan siedział przy swoim biurku koło okna, przygotowując kazanie o opatrzności, gdy usłyszał coś, co brzmiało jak wybuch. Wkrótce ujrzał ludzi biegających w panice tam i z powrotem; okazało się, że pękła tama, rzeka wezbrała i ludzie się ewakuowali. – Kapłan zobaczył, że woda zaczyna już płynąć niżej położonymi ulicami miasta. Trochę trudno przyszło mu opanować ogarniająca go panikę, ale powiedział sobie: „Oto jestem tu, przygotowując kazanie o opatrzności i dana jest mi okazja, aby wprowadzić w czyn to, o czym mówię wiernym. Nie ucieknę, tak jak reszta. Zostanę tutaj ufny, ze Boża opatrzność mnie ocali”. – Gdy woda sięgała okna, podpłynęła łódź pełna ludzi. „Wskakuj Czytaj dalej

 

Dawno, dawno temu

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyła piękna królewna.
Królewna ta była bardzo piękna, uwodzicielska ale zarazem bardzo niedostępną i ciężką do rozgryzienia w zachowaniu Kobietą. Nie była łatwą osobowością. Wielu próbowało ją rozgryźć ale niestety w każdej sytuacji finał był podobny. Ogólna konfuzja i zniechęcenie zmęczeniem swojej silnej motywacji w próbie poznania i przeniknięcia osoby królewny.

Lecz razu pewnego krainą którą zamieszkiwała królewna, przejeżdżał urodziwy młodzieniec o nienagannych manierach. Miał tylko jedną wadę. Zawsze starał się zauważać i mówić prawdę którą czuł lub widział. Oczywiście gdy się mylił podejmował szczerą, choć nie zawsze doskonałą dyskusję. To jednak stawiało go na ogół i tak w niezbyt dobrym świetle gdziekolwiek by się nie pojawił. Raz nawet wyrzucono go z pewnego lokalu bo otwarcie mówił co mu się nie podoba. Powiedział miejscowej królewnie że jest bardzo brzydka, a To rozwścieczyło na tyle Króla tego rejonu że nie dosyć że kazał mu opuścić krainę, wysłał po tajniacku ludzi aby się go pozbyli. Prawda nie zawsze popłaca?

No i uciekając przed gniewem króla przybył do zamku gdzie urzędowała Piękna Królewna. Od razu tą piękność zauważył i szczerze wyraził prawdę jaką czuł. To zjednało mu wiele osób. Jednak nie dawała mu spokoju pewna niedostępność Królewny. Nie wiedział o co chodzi. Dlaczego królewna taka jest? Czy jest to jej cechą charakteru czy może on czegoś nie rozumie? To nie dawało mu spokoju, ponieważ nie mógł określić prawdy wynikającej z tego zjawiska, jakie prezentowała owa piękność.

Jednak gdy męczył z tym problemem próbując nieraz zagadać do królewny coś przykuło jego uwagę. Królewna ciągle używała słowa „może” Zbyt często aby to było naturalne. Dlaczego tak się działo? Może jego odczucia były nienaturalne a używanie przez Królewnę słowa „może” wynikało może z jakiejś innej, nieznanej mu przyczyny? Jednak nie poddawał się i nadal rozmyślał, testował wszelkie znane mu sposoby, techniki ale niewiedza zamiast się pomniejszać, powiększała się.
Zawsze gdy doszedł do jakiegoś „wniosku” okazywało się że albo przyjął błędne założenie albo wyciągnął błędny wniosek który Piękna Królewna zbywała „innym może” ujętym w innym kontekście i czasie.

To doprowadziło szczerego młodzieńca do apogeum wściekłości i irytacji. Zwątpił nawet w samą idee mówienia i poznawania prawdy oraz bycia szczerym w każdej sytuacji. Królewna była nieprzedarta i nieprzenikniona. Wydawało się nawet że postawa ta, nadawała jej animuszu i sprawiało jej szczerą przyjemność. To jeszcze bardziej pogrążało szczerego młodzieńca, ponieważ emocji tych Królewna w ogóle nie ukrywała. Wręcz przeciwnie. Epatowała nimi najsilniej jak mogła.

Młodzieniec widząc że nie ma szans po roku nieudanych i bezskutecznych prób rozszyfrowania Pięknej Królewny zwyczajnie się poddał i zaczął się zbierać do opuszczenia zamku i pięknej królewny narażając się na złapanie przez najemników króla któremu wcześniej się naraził.
Jednak sytuacja ta, dała mu więcej sił w akceptowaniu tego co poznać nie może.

Po sporym jednak czasie Nasz młodzieniec zdążył zapomnieć o swojej porażce którą jakoś sobie wytłumaczył sam przed sobą. Zracjonalizował.
Pewnego razu, myśląc że dopadli go ludzie króla z którym miał wcześniej na pieńku, zaczął w panice uciekać. Jednak konie tych ludzi były szybsze i go dopadli. Jakie było zdziwienie młodzieńca że ludźmi tymi nie byli ludzie króla z którym zadarł, lecz ludzie wysłani przez Królewnę. Okazało się że królewnie tylko on przypadł do gustu ze wszystkim nieszczęśników.

Podczas spotkania z królewną okazało się że królewna była po już kursie NLP dzięki któremu mogła dobrać partnera wedle ściśle określonego planu działania, którego częścią było stworzenie pewnego modelu Niepewności.
Celem jednak było dobranie partnera spośród wielu. Tylko on się okazał najbardziej szczerym i zawziętym osobnikiem. Jednak czas zrobił swoje i młodzieniec zapomniał o Królewnie, dlatego królewna musiała odnaleźć szczerego młodzieńca.

Wniosek z tej bajki moi drodzy płynie taki że warto być szczerym ale czasem nie za szczerym i aby czasami nie należy przeceniać własnej szczerości a pozwolić niektórym sprawom potoczyć się ich własnym biegiem. Kto wie co przyniesie Los. Wielu rzeczy nie wiemy i wiedzieć nie będziemy ale nie warto się zniechęcać i szukać dalej.
Może czasem zapomnieć o niektórych sprawach aby coś lub ktoś, kogo lub co nie mogliśmy zdobyć własnym wysiłkiem przypomniało się samo w swoim czasie.
To daje bardzo silne poczucie spójności w życiu i akceptacji wielu spraw, dzięki którym możemy się rozwijać w naturalnym dla Nas tempie.

 

Dwa jeziora

W Jordanii są dwa jeziora. Jedno jest czyste i świeże, pływają w nim ryby, a zieleń zdobi jego brzegi. Drzewa rozpościerają korony nad brzegiem i chciwie wyciągają długie konary, spragnione kropel wody.

To rzeka Jordan niesie bystrą, górską wodę do tego jeziora, wodę, która skrzy się w świetle słońca. Ludzie chętnie budują tu domy, a ptaki – gniazda. Każde stworzenie byłoby szczęśliwe, mogąc tu zamieszkać.

Rzeka Jordan płynie dalej do innego jeziora.

Tu nie słychać pluskających ryb, szelestu liści, ani śpiewu ptaków czy śmiechu dzieci. Podróżni omijają to miejsce, chyba że muszą załatwić jakiś interes. Powietrze nad wodą jest ciężkie i żaden człowiek ani inna żywa istota nie napiłaby się z niej.

Skąd taka ogromna różnica między tymi dwoma jeziorami? Na pewno nie z powodu rzeki Jordan. Napełnia obydwa taką samą dobrą wodą. Nie jest to też ziemia, w której leżą, ani kraj roztaczający się wokół nich – bo to ten sam kraj.

Oto różnica: Jezioro Genezaret bierze wodę z Jordanu, ale nie zatrzymuje jej. Gdy wpływa do niego jedna kropla, jednocześnie inna z niego wypływa. To jezioro daje tyle, ile samo dostaje.

Drugie jezioro jest zaborcze, strzeże zazdrośnie wody, którą otrzymuje. Szczodrość dla niego nie istnieje. Każdą kroplę, którą dostaje, więzi.

Jezioro Genezaret daje i żyje. To drugie jezioro niczego nie daje – nazywa się Morze Martwe.

Na świecie są dwa rodzaje ludzi. W Jordanii są dwa jeziora.

 
Page 1 of 4